Przedszkole nr 1 w Nowej Dębie

 

Nawigacja

Wspomaganie

INFORMACJE O GRUPIE TEMATYKA KOMPLEKSOWA PIOSENKI WIERSZE ARTYKUŁY DLA RODZICÓW KONSULTACJE Podziękowania Domowa edukacja INFORMACJE DLA RODZICÓW

Grupa IV

ARTYKUŁY DLA RODZICÓW

 

Ile telewizji dla dzieci?

Kilka lat temu Disney stworzył serię programów na DVD, które miały wspomagać kreatywność malutkich dzieci – nazwali to “Baby Einstein”. Miało być tak wspaniale. Sadzasz swojego synka lub córeczkę w wieku do 2 lat przed telewizorem i nie dość, że masz spokój, to jeszcze błogą świadomość, że robisz mu prezent na przyszłość – będzie mądrzejszym człowiekiem. Może nawet Einsteinem!

Co się okazało? Badania nad rozwojem dzieci i tym co wpływa pozytywnie, a co negatywnie na ten rozwój pokazały, że oglądanie telewizji w przypadku najmłodszych dzieci źle wpływa na umiejętność skupiania uwagi, zrozumienie słów i pamięć w przyszłości.

Zespół z Uniwersytetu Waszyngtońskiego 
ustalił w badaniach, że dla każdej godziny dziennie spędzonej na oglądaniu telewizji i płyt edukacyjnych (również wspomnianego Baby Einstein) – dzieci w przyszłości miały gorsze słownictwo. Miało to największy wpływ na maluchy w wieku 8 do 16 miesięcy, kiedy tworzą się umiejętności językowe. Zależność była bardzo bezpośrednia – im więcej oglądały, tym mniej znały słów.

Najmocniejszy akcent tej historii pojawił się teraz – 
Disney ogłosił, że zwraca pieniądze wszystkim, którzy zakupili to video w ciągu ostatnich pięciu lat.

No więc jak to jest z tą telewizją – można, czy nie można? Dzieci poniżej 2 latek telewizji w ogóle nie powinny oglądać. A co ze starszymi dziećmi? Począwszy od wieku 3 lat zalety oglądania zaczynają przeważać nad wadami. Przy ilości oglądania do max. 2 godzin dziennie wartościowych materiałów (edukacyjnych + rozrywkowych dostosowanych do wieku) widać pozytywne efekty dla późniejszego rozwoju dzieci.

Wniosek może być tylko  jeden - czytajmy dzieciom książki, czytajmy im bajki na dobranoc. To wspaniały, wspólnie spędzony czas, który na dodatek zaprocentuje mądrzejszymi i lepszymi ludźmi w przyszłości!

Wpływ telewizji na rozwój dziecka

Dostępność mediów jest dla małego dziecka dużą atrakcją. Proponowane przez telewizję spędzanie wolnego czasu wydaje się maluchom interesujące i warte uwagi. W efekcie często dochodzi do sytuacji, że spędzanie czasu przed ekranem jest głównym zajęciem większości dzieci w czasie wolnym.

Pociąga to za sobą rezygnację z innych zajęć – bardziej rozwojowych i zapewniających dziecku różnorakie, niezbędne do rozwoju bodźce, nie zaś jedynie jednostajne, jak czyni to telewizja. Nawyki dotyczące oglądania telewizji często są na tyle silne i trwałe, że objawiają się nawet w późniejszym okresie życia dziecka.

Co wpływa na zainteresowanie dziecka telewizją?

Istnieje szereg cech, których występowanie powodować może z dużym prawdopodobieństwem silniejsze zainteresowanie programami telewizyjnymi oraz większą potrzebę ich oglądania:

  • wiek – okres przedszkolny wyzwala szczególnie silną potrzebę spędzania czasu przed ekranem, dziecko jest wtedy raczej mało pomysłowe w kwestii organizowania sobie czasu wolnego, ma dość wąskie zainteresowania i mało towarzyszy zabaw, jeśli więc nie jest aktywowane przez rodziców, spośród innych zajęć wybiera telewizję; starsze dzieci, które przejawiają już większą aktywność społeczną, mają mniejsze tendencje do oglądania telewizji;
  • płeć – chłopcy więcej czasu spędzają przed telewizorem niż dziewczęta, przyczyny tkwią zazwyczaj w tym, że chłopcy nieco trudniej przyswajają naukę szkolną, odnajdując mniej przyjemności np. w czytaniu książek; ponadto chłopcy bardziej pasjonują się żywiołowością scen telewizyjnych niż dziewczynki;
  • inteligencja – dzieci zdolne przejawiają mniejsze zainteresowanie telewizją i z czasem w dużej mierze rezygnują z jej oglądania, przeznaczając czas na rozwijanie swoich pasji i zainteresowań; dzieci mniej zdolne są oglądaniem telewizji bardziej zainteresowanie, gdyż wypełnia im ona lukę czasu wolnego, której nie chcą z własnej woli przeznaczać na zajęcia rozwoje;
  • postępy w nauce – dzieci odnoszące sukcesy w nauce poświęcają telewizji mniej czasu niż ich gorzej uczący się rówieśnicy, wynika to z dużego zaangażowania czasowego niezbędnego na przyswojenie nowej wiedzy, przez co na oglądanie telewizji zostaje mniej czasu, jak również ze świadomego odrzucenia programów telewizyjnych, uznawanych za mało ciekawe w kontekście wiedzy szkolnej;
  • status społeczno-ekonomiczny – dzieci ze środowisk uboższych mają z reguły mniejsze możliwości, by korzystać z różnorodnych form zabawy, dlatego telewizja staje się często główną formą spędzania ich wolnego czasu; dzieci z rodzin o wyższym statusie korzystają zazwyczaj z różnorodnych rodzajów aktywności zabawowej, często zapewnianej im przez dorosłych, ale również z własnego wyboru, stąd też dzieci te spędzają przed telewizorem mniej czasu;
  • osobowość – dzieci bardziej nieśmiałe i niepewne siebie oraz mniej przystosowane psychicznie oglądają telewizję chętniej, gdyż nie wymaga to od nich przejawów aktywności i zaangażowania; dzieci żywiołowe nie mają potrzeby spędzania długiego czasu na oglądaniu telewizji, szukając bardziej interesujących rozrywek;
  • funkcjonowanie społeczne – dzieci przystosowane społecznie i akceptowane w swoim środowisku chętnie wchodzą w kontakty z ludźmi poświęcając oglądaniu telewizji mniej czasu; ich gorzej przystosowani rówieśnicy uznają telewizor za lepszego towarzysza.

Jak telewizja wpływa na dziecko?

Oddziaływanie telewizji na dziecko jest dość złożonym procesem. Można powiedzieć, że efekty oglądania telewizji mogą być zarówno dobre, jak i złe – wszystko zależy od ilości czasu spędzonego przed ekranem, rodzaju oglądanych programów, stanu emocjonalnego dziecka, kontroli rodziców. Sfery oddziaływania telewizji obejmują:

  • wpływ na stan fizyczny – jeśli oglądanie telewizji ogranicza czas snu dziecka bądź koliduje z porami posiłków;
  • wpływ na inne formy zabawy – telewizja oglądana w nadmiarze ogranicza czas na zabawę z innymi dziećmi, głównie na świeżym powietrzu oraz zabawy twórcze;
  • wpływ na naukę – programy edukacyjne mogą wspierać naukę szkolną i przyswajanie wiedzy oraz motywować do zdobywania nowych wiadomości, jednak czas poświęcany oglądaniu telewizji w nadmiarze wpływa zwykle negatywnie na wypełnianie obowiązków szkolnych;
  • wpływ na stosunki rodzinne i społeczne – telewizja znacząco ogranicza kontakty między ludźmi, głównie odbierając czas na wspólną rozmowę.

Wpływ muzyki na rozwój dzieci

Nikt już dzisiaj nie kwestionuje, że muzyka wpływa na nasze nastroje i emocje, uspokaja, poprawia nastrój i rozładowuje stres, albo irytuje, pobudza agresje. Okazuje się, że poprzez muzykę bardzo wcześnie możemy wspierać i stymulować zmysły dzieci, a przez to rozwijać ich wrodzone talenty.

Odpowiednio dobrana muzyka pozytywnie oddziałuje już na dziecko w łonie matki, które od dwudziestego szóstego tygodnia słyszy rytm i melodię!

Naukowcy, m.in. otolaryngolog prof. Alfred Tomatis, którzy badali wpływ muzyki na człowieka stwierdzili, że muzyka stymuluje rozwój mózgu i układu nerwowego. Muzyka słuchana w dzieciństwie ma wpływ na odbieranie bodźców dźwiękowych w ciągu całego życia, pomaga budować neuronalne drogi, które mają wpływ na naukę języków (także obcych), rozwój pamięci i poczucia przestrzeni. Odpowiednia muzyka poprawia koncentrację, powoduje wzrost kreatywności i zapamiętywania, ułatwia naukę czytania i pisania, podwyższa motywację, opóźnia objawy zmęczenia, harmonizuje napięcia mięśniowe, poprawia koordynację ruchową.

Terapeuci polecają wszystkim codzienne słuchanie muzyki. Okazało się, iż najlepiej stymulują mózg utwory Mozarta (stad termin "Efekt Mozarta" wprowadzony przez Dona Campbella) i chorał gregoriański - poprawiają także pamięć i koncentrację. Muzyka baroku - Vivaldiego, Telemanna, Bacha - wspomaga i przyspiesza proces przyswajania wiedzy. Utwory Beethovena, Vivaldiego, Straussa harmonizują i integrują rytm pracy serca i mózgu.

 

Tym, którzy mają problemy ze słuchaniem muzyki klasycznej poleca się korzystanie z dźwięków natury - śpiewu ptaków, szumu wodospadu, potoku górskiego, fal morskich.

Dzieci mogą słuchać odpowiedniej muzyki podczas zabawy lub odrabiania lekcji. Najmłodsze chętnie zasypiają przy kołysankach. Bada się także wpływ muzyki podczas snu, a dotychczasowe wyniki zachęcają także do takiej formy stymulowania naszego mózgu i układu nerwowego.

Ratunku, nie mam czasu!

Niedawno podsłuchałam na ulicy rozmowę dwóch, prawdopodobnie dziesięcioletnich chłopców. Brzmiała ona tak:

- Przyjdź do mnie dzisiaj po południu.
- Nie mam czasu. Zaraz idę na angielski, a potem na trening, no i jeszcze ten test z historii.
- To może jutro?
- Jutro też nie dam rady. Muszę zrobić pracę na konkurs. Chyba, że w piątek.
- W piątek gram w siatkówkę, potem muszę odrobić lekcje.

Słuchałam tej rozmowy, obserwując równocześnie chłopców, którzy z rosnącym żalem dochodzili do wniosku, że nie mają czasu się spotkać, choć obaj bez wątpienia tego chcieli. Ich każdy dzień był dokładnie zaplanowany.

Jeżeli zbilansujemy czas dziecka, przykładowo ucznia klasy czwartej, to okaże się, że poza snem (9 godzin), lekcjami (5-6 godzin), odrabianiem lekcji (2 godziny), czynnościami życiowymi, np. jedzeniem (1 godzina), czy higienicznymi (1 godzina), pozostaje mu od pięciu do sześciu godzin na inne zajęcia. Być może należałoby odliczyć tu czasu, który poświęca na dojazd do szkoły, czy też konieczne obowiązki domowe. W praktyce okazuje się, że wiele dzieciaków nie ma więcej niż trzy, cztery godziny do swobodnej dyspozycji w ciągu dnia. Jeżeli również ten czas zostanie przeznaczony na zajęcia pozalekcyjne i pozaszkolne, typu: nauka języków obcych, tenis, jazda konna itp., to okazuje się, że dzieci te nie mają czasu.

No, a po co im ten czas?

Każdy człowiek, a zwłaszcza dziecko potrzebuje codziennych, spontanicznych kontaktów z innymi ludźmi. Dziecku niezbędne są takie kontakty z rodzicami, rodzeństwem i rówieśnikami. Jeżeli jest ich pozbawione lub są one sporadyczne i zbyt krótkie, nie nabywa umiejętności społecznych, czyli nie uczy się bycia z innymi ludźmi.

Kontakty z rówieśnikami nie mogą być ograniczone tylko do zajęć szkolnych lub nawet pozaszkolnych. Perfekcyjne zagospodarowanie każdej niemal chwili na pożyteczne i kształcące zajęcia jest najprostszym sposobem na wychowanie nieszczęśliwego i samotnego pracoholika.

Dlaczego rodzice postępują w taki sposób?

Najczęściej uważają, że dziecko zajęte nie ma czasu na głupoty i nie będzie sprawiało trudności wychowawczych. Poza tym robią to dla jego przyszłości, w końcu im większy podejmie trud, tym więcej w życiu osiągnie, będzie lepiej przygotowane do „wyścigu szczurów.” Zajęte dzieci nie przeszkadzają także zajętym rodzicom, którzy w dodatku mogą mieć czyste sumienie, bo tak bardzo o nie dbają.

Zauważyłam, że z opisanym problemem wiąże się jeszcze inne niebezpieczeństwo. Często zdarza się, że rodzice mówią dziecku, co je interesuje, a nawet co czuje. Nie ma więc ono żadnej możliwości określenia się i wyrażenia własnych uczuć czy opinii. Umiejętność kontaktowania się z drugim człowiekiem zostaje w ten sposób wtórnie zaburzona.

Niezwykle niepokojącym sygnałem dotyczącym wychowywanych w ten sposób dzieci, jest nasilająca się w krajach wysokorozwiniętych fala depresji wśród dzieci i młodzieży, z okaleczeniami i samobójstwami włącznie.

Organizowanie czasu dziecka jest na pewno pożyteczne, jeżeli uwzględniamy przy tym jego możliwości, naturalne potrzeby, zainteresowania i odczucia. Natomiast nadmierne organizowanie jest moim zdaniem jedną z plag wysokorozwiniętych cywilizacji.

Mnie osobiście przejmuje trwogą dziecko, które ze smutkiem mówi, że nie ma czasu.


Autor: Małgorzata Wiśniewska-Koszela
autorka publikacji 
"Szkolny start dziecka" 

Jak zachęcić dziecko do czytania?

Wszyscy chcemy, żeby nasze dzieci chętnie czytały. Marzymy o chwili, kiedy być może nasze dziecko wreszcie dojrzeje, "zmądrzeje" i zrozumie, jakie pożytki płyną z czytania, ponieważ nasze narzekania na kolejną godzinę spędzoną przed telewizorem czy komputerem nie docierają do pociechy, pogrążonej w łatwym w odbiorze świecie obrazków. Ale marzenia takie musimy między bajki włożyć i zastanowić się jak najszybciej, co my sami zrobiliśmy, aby zachęcić dziecko do czytania. Może nie jest jeszcze za późno, żeby nadrobić zaległości sprzed lat.

Przykład idzie z góry

Po pierwsze, jeśli chcemy, żeby nasze dzieci czytały, i to nie tylko z przymusu szkolnego, lecz z własnej potrzeby i dla własnej przyjemności, muszą mieć do tego odpowiednie wzorce. Widok, od najmłodszych lat, rodziców czytających książki, rozmawiających o nich, prowokuje dzieci do naśladownictwa: skoro mama i tata czytają to znaczy, że musi to być interesujące. I tak pojawia się pierwsze zainteresowanie książką. Musimy więc zdawać sobie sprawę, jak ważny jest nasz udział w tym procesie. 

Już kilkumiesięcznemu dziecku można, a nawet należy czytać. Szczególnie krótkie wierszyki, rymowanki oparte na rytmie i grze dźwięków. Maluchy uwielbiają słuchać przerysowanej interpretacji wyrazów dźwiękonaśladowczych. Do takich krótkich, kilkuminutowych sesji czytania, dodajemy oglądanie obrazków. Na tym etapie ma to bardzo ważne znaczenie dla rozwoju mowy dziecka, a także jego wiedzy o świecie. Pokazujemy kotki, pieski, samochodziki, demonstrujemy dźwięki przez nie wydawane. I już mamy za sobą pierwszy krok z oswajaniem dziecka z książką. Dziecko zaczyna kojarzyć oglądanie obrazków z przyjemnością, czasem spędzonym na kolanach mamy, taty lub dziadków. Do obrazków dopowiadamy historie, niekoniecznie zgodne z treścią opisu obrazka. Lepiej nawet, gdy historie te mają związek z wydarzeniami ostatnich dni, wówczas dziecko widzi związek pomiędzy obrazkiem w książce a własnym doświadczeniem. Nie wolno zmuszać dziecka do słuchania: jeśli widzimy, że przestaje się koncentrować, zaczynamy inną zabawę, a do książki wracamy za jakiś czas. Bardzo szybko dziecko samo zacznie przynosić książeczki i domagać się wspólnego oglądania obrazków i czytania.

Zabawy z książką

Niezmiernie ważne jest, żebyśmy w odpowiedni sposób dopasowywali tematykę książek do zainteresowań dziecka. Już roczniak przejawia pierwsze predyspozycje i zainteresowania: zwierzątka, samochody, misie itp. Dlatego musimy bacznie obserwować dziecko i dostarczać mu takie książki, które będą go ciekawiły. Jeśli zaniedbaliśmy rozwijanie zamiłowania do książek w najmłodszym wieku, możemy nadrobić to później poprzez wskazywanie dziecku możliwości rozwijania zainteresowań poprzez wspólne oglądanie i czytanie książek. Jeśli dziecko interesuje się dinozaurami, lubi zwierzątka lub chętnie ogląda Kubusia Puchatka, kupmy mu książeczki o takiej tematyce. A jeszcze lepiej, zamiast wchodzić do sklepów z zabawkami, zabierzmy dziecko do księgarni i pozwólmy mu samemu wybrać książkę. Takie wyprawy powinny stać się swego rodzaju rytuałem, nie zawsze muszą kończyć się kupnem nowej pozycji, wystarczy pozwolić dziecku pooglądać książki, oswoić się z atmosferą księgarń. Kupno książki może być nagrodą np. za grzeczne zachowanie u dentysty lub posprzątanie pokoju. 

Warto zapisać dziecko do biblioteki, nawet jeśli jeszcze samo nie umie jeszcze czytać. Pozwoli mu to na wyrobienie sobie nawyku korzystania z tej instytucji, a także szanowania książek. W późniejszym wieku nie będzie miało problemu z korzystaniem z katalogów i wyszukiwaniem interesujących go pozycji. Korzystanie z biblioteki ma ważne znaczenia dla dziecka, czuje się ono wtedy bardziej dorosłe, dowartościowane możliwością wkroczenia w dorosły świat. Z bibliotekami wiąże się jeszcze jeden ważny aspekt zainteresowania dziecka czytaniem. Istotny zwłaszcza gdy dziecko nie chodzi do przedszkola, lub przedszkole to nie kładzie szczególnego nacisku na sprawy czytelnictwa. W bibliotekach bardzo często organizowane są różnego rodzaju konkursy czytelnicze, konkursy na ilustracje do ulubionych książek, czy, dla starszych dzieci, np. pisania recenzji. Często też biblioteki czy księgarnie, organizują spotkania z autorami książek dla dzieci. Uczestnictwo w tego rodzaju imprezach pozwala na integrację z innymi dziećmi a także na "żywy" kontakt z książką poprzez opowiadania autora o jej powstawaniu. Wszystko to ma niewątpliwy wpływ na wzbudzenie i rozbudzenie zainteresowania czytaniem przez nasze maluchy. Dlatego warto rozglądać się po najbliższej okolicy i wyszukiwać interesujące miejsca, interesujące spotkania i zachęcać dziecko do brania w nich udziału. 

Ważnym momentem w rozwoju zainteresowania książką jest nauka czytania. I znowu powtórzę, nie robimy niczego na siłę. Zachęcamy do nauki literek, pokazujemy je w książce, możemy układać słowa w różnego rodzaju układankach, chwalimy za każde przeczytane słowo. Dzieci lubią przejmować rolę dorosłych, więc przy wieczornym czytaniu czytajmy na zmianę, parę stron my, kolejne strony dziecko. Jak zwykle przy dziecku uzbrajamy się w ogromną dozę cierpliwości. Nie poganiamy, żeby czytało szybciej, nie poprawiamy za każdym razem, jeżeli dziecko nie może poradzić sobie z przeczytaniem jakiegoś słowa, pomagamy w złożeniu literek w wyraz, lecz nie wyręczamy całkowicie. I tak jak poprzednio, nie zmuszamy do czytania, gdy dziecko się znudziło lub zmęczyło. Pozwólmy dziecku prowadzić i dyktować tempo nauki. Musimy też dopasowywać poziom trudności tekstu do poziomu umiejętności dziecka i nie podnosić poprzeczki zbyt wysoko, żeby zbytnimi wymaganiami nie zniechęcić dziecka.

Lektury szkolne...nudne?

I dochodzimy do momentu, gdy nasze, już lubiące czytać dziecko, idzie do szkoły i tam zmuszane jest do czytania konkretnych pozycji. Nie oczekujmy, że wszystkie lektury będą się dziecku podobać. Czeka nas trudna droga do wytłumaczenia dziecku, dlaczego często warto jest przeczytać coś, co na początku wydawało nam się zupełnie nieinteresujące. Warto, też nauczyć dziecko obowiązkowości i wpoić mu, że tak jak trzeba rozwiązać zadania z matematyki, tak trzeba przeczytać lekturę. Bardzo ważne w tym momencie są rozmowy z dzieckiem na temat lektur, zwłaszcza tych niechętnie czytanych. Prośmy dziecko o wytłumaczenie, dlaczego lektura mu się nie podoba. Nie poprzestańmy na wytłumaczeniu, że jest nudna czy głupia. Musimy w rozmowach z dzieckiem wykazać, że żeby poddać książkę krytyce musi najpierw ją przeczytać. Nie unikajmy oglądania filmów nakręconych na podstawie powieści, ale jednocześnie zachęcajmy dziecko do przeczytania książki i porównań pomiędzy wzorcem literackim a filmem. Niezmiernie ważną rolę w rozbudzaniu zainteresowań literaturą odgrywają rozmowy i dyskusje na temat przeczytanych książek. Na pewno dużą rolę odgrywają tutaj szkoła i dobrze przygotowani nauczyciele. Jednak nie oczekujmy, że szkoła wyręczy nas w zaangażowaniu w sprawy związane z kształtowaniem zainteresowań naszego dziecka. Dyskusje o książkach z kilkulatkiem, pozwalanie mu na wypowiadanie swojego punktu widzenia przygotują i nas i dziecko do późniejszych dyskusji z nastolatkiem odnośnie sensu czytania Mickiewicza czy Żeromskiego. 

Przed nami więc dużo pracy, ponieważ to od rodziców, ich podejścia i zaangażowania zależy 99% sukcesu, jaki możemy odnieść w zachęceniu dziecka do czytania. Pamiętajmy, że najważniejszą sprawą jest wykorzystanie naturalnego zainteresowania dziecka otaczającym światem na bardzo wczesnym etapie rozwoju. W każdym późniejszym momencie możemy naprawić wcześniejsze zaniedbania, jednak jak zwykle, im później tym trudniej. Warto jednak ten trud podejmować, bo gra jest warta świeczki. Czytanie książek odgrywa niezmiernie ważną rolę w rozwoju młodego człowieka, pobudza wyobraźnię i twórcze myślenie, poszerza wiedzę, wzbogaca słownictwo, pozwala korzystać z dorobku intelektualnego przeszłych pokoleń i lepiej rozumieć otaczający nas świat. Dlatego rodzice, książki do rąk!

Dojrzałość szkolna i dojrzałość do nauki matematyki

Problem dojrzałości szkolnej należy do zagadnień z pogranicza psychologii rozwojowej i wychowawczej. Chodzi tu o odpowiedź na pytanie jaki stopień rozwoju fizycznego i psychicznego umożliwia dziecku sprostanie wymaganiom szkolnym. Analizie właściwości rozwojowych dzieci, które mają podjąć obowiązek szkolny, powinna zatem towarzyszyć psychologiczna analiza procesu wychowania i nauczania przynajmniej na szczeblu początkowym.

Dojrzałość szkolna do nauki matematyki związana jest z umiejętnością określania stosunków przestrzennych, czasowych i ilościowych w praktycznym działaniu oraz klasyfikowania przedmiotów według przeznaczenia, wielkości kształtu czy koloru. Program przedszkola uwzględnia wprowadzenie pojęcia liczby elementów oraz doskonalenia na konkretach operacji dodawania i odejmowania w zakresie liczb naturalnych od 0 do 10 lub 20 z posługiwaniem się cyframi i wybranymi znakami matematycznymi (<,>, +). Proces przygotowania dzieci do nauki dokonuje się więc przez konkretne ich działanie i wynikające z tego operacje umysłowe. W ten sposób dzieci uczą się uzasadniania, wnioskowania, wiązania przyczyn ze skutkami, porządkowania wiadomości, a także uczą się operować nimi samodzielnie.

Nauczanie matematyki czyli kształtowanie w umysłach dzieci podstawowych pojęć i umiejętności opiera się na rozumowaniu operacyjnym, które pojawia się około 7 roku życia przeciętnego dziecka. Często jednak w klasie pierwszej możemy zaobserwować indywidualne różnice w tempie rozwoju umysłowego uczniów.

Dziecko jest dojrzałe do nauki matematyki wtedy, gdy osiągnie odpowiedni poziom rozwoju psychicznego umożliwiający zrozumienie pojęć matematycznych oraz opanowanie umiejętności matematycznych. Fakt, że dziecko potrafi liczyć, nie świadczy o tym, że jest w pełni dojrzałe do uczenia się matematyki w szkole. Bardzo ważny jest poziom odporności emocjonalnej, potrzebnej do pokonywania trudności, jakimi są zadania. Wyraża się ona również w racjonalnym kierowaniu swym zachowaniem, nawet w czasie napięć: między innymi dzieci nadpobudliwe i zahamowane to dzieci z zaburzeniami równowagi nerwowej. Niezbędna w procesie opanowania pojęć i umiejętności matematycznych jest spostrzegawczość wzrokowa, sprawność rąk i koordynacja wzrokowo - ruchowa. Dzieci o mniejszej sprawności działania skupiają uwagę i koncentrują się na rzeczach mniej ważnych.

Współczesne badania nad dojrzałością szkolną do nauki matematyki cechuje dążenie do wnikliwej analizy czynników, od których zależy gotowość dziecka do podjęcia nauki matematyki i wyrównanie jego ewentualnych braków.

E. Gruszczyk - Kolczyńska w książce pt.: "Dlaczego dzieci nie potrafią uczyć się matematyki", stwierdza, że dzieci dobrze przygotowane do nauki matematyki to takie, które:

  1. rozumieją operacyjnie na poziomie konkretnym w zakresie potrzebnym do pojmowania zależności matematycznych określonych przez program, nauczania,
  2. potrafią kierować swoim zachowaniem mimo narastających napięć, które zawsze towarzyszą rozwiązaniu zadań matematycznych,
  3. wykazują się dobrą koordynacją wzrokowo - ruchową i sprawnością manualną tak potrzebną do sprawnego wykonania czynności organizacyjnych i wspomagających proces uczenia się matematyki.

Dziecięce liczenie

Umiejętności matematyczne, o które troszczą się rodzice i nauczycielki przedszkola nazywa się dziecięcym liczeniem. Zostały tak nazwane, by odróżnić je od tego, czego dziecko będzie się uczyło w szkole. Wszystkie przytoczone tutaj ćwiczenia są tylko podstawowymi wskazówkami, w jaki sposób kształtować umiejętność liczenia. Na ich podstawie można tworzyć dziesiątki różnych zadań, tak by interesowały one dzieci i nie nudziły im się zbyt szybko. Ćwiczyć najlepiej codziennie, przy każdej okazji i pamiętać, że umiejętności liczenia dziecko nie opanuje w krótkim czasie.

Ćwiczenie 1
Gdy dziecko zauważy jakiś ciekawy dla niego przedmiot, wyciąga w jego stronę rękę. Dorosły wskazuje ten przedmiot i nazywa go. Jeśli przedmiotów jest więcej, liczymy na głos: Jeden, dwa, trzy. Trzy piłki. Takie czynności powtarzamy wielokrotnie. Okazji do tego jest mnóstwo: na spacerze można liczyć drzewa, samochody, ludzi, pieski, z kolei w domu zabawki, książki, artykuły spożywcze.

Ćwiczenie 2
Rozpoczynamy od gestu wyodrębniającego obiekty do policzenia i powiedzenia np. Tu leżą lalki. Następnie pytamy: Jak myślisz ile ich jest? Ma to skłonić dziecko do skierowania uwagi na te obiekty i oszacowania ich liczby. Po tym jak dziecko powie np. dużo, mało, sto, siedem proponujemy, żeby policzyło. Ważne jest, by nie przeszkadzać mu w liczeniu, nie poprawiać. Jak skończy można powiedzieć: Popatrz jak ja liczę. Pomóż mi, policzymy razem. Kończąc liczenie akcentujemy ostatni liczebnik mówiąc: ..siedem, osiem, dziewięć. Jest dziewięć lalek.

Ćwiczenie 3
Ciekawą pomocą w nauce liczenia może być zaaranżowanie sytuacji z maskotką misiem, którego dziecko będzie uczyć liczyć. Potrzebne do tego jest kilkanaście kamyczków ustawionych w szeregu (bądź innych małych przedmiotów) oraz miś, za którego odpowiada dorosły.  Miś zaczyna liczyć kamyczki w taki sposób, że pokazując łapką kamyczki niektóre przeskakuje. Innym razem dotyka niektóre dwa razy, następnym razem z kolei zaczyna liczyć od środka i zawraca licząc jeszcze raz wszystkie kamyczki. Chodzi o to, żeby sprawdzić, czy dziecko dostrzega te błędy i czy poprawia misia. Jeśli nie, jest to znak, że trzeba powtórzyć jeszcze wiele razy ćwiczenia opisane wcześniej. Gdy dziecko poprawia misia i wyjaśnia jak należy liczyć, można przejść do bardziej zaawansowanych zadań.

Ćwiczenie 4
Ucząc dodawania i odejmowania trzeba zacząć od ćwiczeń, w których dziecko może manipulować przedmiotami. Należy położyć przed dzieckiem przykładowo kamyczki i poprosić, by je policzyło. Po dosunięciu lub odsunięciu kilku można powiedzieć: Masz sześć kamyczków, dodałem (odjąłem) ci dwa. Ile masz teraz? Policz. Takich ćwiczeń należy przeprowadzić wiele, zawsze ze zmianą ról, tak by dziecko układało podobne zadania dla misia. Ważne, by dorosły nie liczył w pamięci, tylko funkcjonował na poziomie dziecka.

Ćwiczenie 5
Następny próg, który stoi przed dzieckiem wiąże się z globalnym ujmowaniem liczby przedmiotów. Zadanie wykonujemy jak powyżej, lecz teraz pokazujemy dziecku, że nie musi już liczyć wszystkiego, wystarczy jeśli doliczy lub odliczy przedmioty. Przykładowo: Tu są cztery kamyczki (następnie dolicza) pięć, sześć, siedem. Jest siedem kamyczków.

Ćwiczenie 6
Trudną drogę od liczenia na konkretach do liczenia w pamięci łatwiej pokonać dziecku, ćwicząc się w liczeniu na palcach. Zadania zaczyna się od liczenia paluszków. Później dziecko pokazuje na palcach wyrzuconą na kostce liczbę kropek. Gdy już zostanie to opanowane, można przejść do dodawania i odejmowania. Dziecko prostuje lub zgina paluszki w zależności od działania. Ten okres pracy na zbiorze zastępczym utrzymuje się dość długo. Niektóre dzieci pomagają sobie w ten sposób jeszcze w drugiej i trzeciej klasie. Jeśli tego potrzebują nie powinno im się tego zakazywać, tylko wprowadzić więcej ćwiczeń.

Dojrzałość szkolna dziecka 6-letniego - czyli co rodzice powinni wiedzieć.

 

Fakt pójścia do szkoły stanowi bardzo ważny moment w życiu dziecka. Razem z  dzieckiem wydarzenie to przeżywają rodzice.

Fakt pójścia do szkoły stanowi bardzo ważny moment w życiu dziecka. Razem z  dzieckiem wydarzenie to przeżywają rodzice. Wokół dziecka tworzy się atmosfera nagłego wzmożonego zainteresowania wypełniana radością - moje dziecko idzie do szkoły ,a także niepokojem - jak da sobie radę, jakim będzie uczniem.

Troskliwi rodzice zawsze chcą przewidzieć trudności i zabezpieczyć się przed nimi. Marzą, aby nauka była dla ich dzieci fascynującym poznawaniem świata, a nie jak to odczuwa wiele dzieci, nudnym, trudnym i bezsensownym zajęciem. Zastanawiają się na pewno co mogą zrobić, jak pomóc dziecku, aby osiągnęło ten poziom dojrzałości, jakiego wymaga szkoła.

To w jakim stopniu dziecko poradzi sobie w rzeczywistości szkolnej zależy od stopnia jego dojrzałości szkolnej.

Pojęcie dojrzałości szkolnej, bo tak określa się gotowość do podjęcia przez dziecko zadań i obowiązków, jakie stawia przed nim szkoła,obejmuje zarówno jego rozwój psychiczny, fizyczny, umysłowy, emocjonalno – społeczny, jak i poziom opanowania umiejętności i wiadomości przygotowujących dziecko do podjęcia nauki czytania, pisania i liczenia.

O tym, czy dziecko wykazuje gotowość do podjęcia systematycznej  nauki w szkole decyduje wiele czynników. Należą do nich m. in.:

Czynniki indywidualne – są to przekazane drogą genetyczną lub wrodzone właściwości organizmu, a przede wszystkim ośrodkowego układu nerwowego, podłoża wyższych czynności psychicznych. Należą tu również potrzeby, skłonności i dążenia dziecka.

Czynniki środowiskowe – chodzi tutaj głównie o wpływy rodziny i przedszkola. Literatura podaje 3 główne grupy czynników rodzinnych mających wpływ na dojrzałość szkolną dziecka. Są to: 
- Warunki materialne - od poziomu dochodów, sytuacji mieszkaniowej, wyposażenia gospodarstwa domowego zależy jak rodzina będzie zaspokajała potrzeby dziecka, a więc czy będzie ono racjonalnie odżywiane, zaopatrzone w potrzebną odzież, czy będzie miało warunki do nauki, odpoczynku i zabawy.

- Warunki kulturalne jest to poziom wykształcenia rodziców, kultura językowa rodziny, potrzeby kulturalne, zasady wychowania dzieci, sposób spędzania czasu wolnego. Warunki kulturalne domu rodzinnego, a zwłaszcza poziom wykształcenia rodziców w istotny sposób wpływają na rozwój intelektualny i osiągnięcia szkolne uczniów. Rodzice wykształceni wykazują na ogół duże zainteresowanie problemami szkolnymi swoich dzieci, mają większe wymagania i aspiracje w stosunku do ich przyszłości oraz w większym stopniu pobudzają je do osiągnięć.

- Warunki społeczno – psychologiczne to: struktura rodziny, osobowość rodziców, stosunki między rodzicami, postawy rodziców wobec dzieci oraz atmosfera panująca w domu. Dla osiągnięcia dojrzałości szkolnej istotne jest, czy dziecko wychowuje się w rodzinie pełnej lub niepełnej, mało- czy wielodzietnej, dwu- czy trzypokoleniowej. Z reguły rodzina wielodzietna stwarza korzystne warunki dla rozwoju osobowości dziecka, gdyż zmusza do liczenia się z innymi, rozwija postawy 
opiekuńcze. Dzieci z rodzin wielodzietnych szybciej się usamodzielniają, osiągają wyższy poziom dojrzałości emocjonalnej, nie wykazują tendencji do przeceniania samego siebie, lepiej potrafią współdziałać z innymi. Jeśli jednak rodzina jest bardzo liczna a warunki materialne bardzo skromne, to rodzice obarczeni nadmiarem obowiązków mają mało czasu dla dzieci, pozostawiają je same sobie, nie zaspakajając wszystkich ich potrzeb.

Istotnym czynnikiem wpływającym na dojrzałość szkolną dzieci jest fakt uczęszczania do przedszkola. Dzieci o długiej karierze przedszkolnej wyróżniają się lepszym uspołecznieniem niż inne dzieci oraz lepszym przygotowaniem do szkoły.

W zerówce kształtuje się osobowość dziecka, jego zdolności poznawcze i operacje umysłowe takie jak: porównywanie, uogólnianie, analiza i synteza, myślenie. Prowadzone są ćwiczenia usprawniające manualnie i graficznie po to, aby dziecko nie miało problemów z pisaniem. Kształtują się postawy społeczno – moralne i cechy charakteru, rozwija się zasób słownika dziecka. Na tym etapie pamiętać należy o wspomaganiu tego, co rozwija się wolniej, słabiej, o rozwijaniu i zauważaniu zdolności dziecka, o zapewnieniu warunków do wszechstronnego rozwoju (zapewnienie pomocy dydaktycznych, warunków do pracy, dbanie o zdrowie dziecka, zapewnienie zajęć ruchowych). Pamiętać należy także o tym, aby kontaktować się nauczycielem dziecka, wiedzieć jak sobie radzi i od razu zapewnić mu pomoc. Ćwiczenia usprawniające najlepiej prowadzić z formie zabawy, zachęcać dziecko do wypowiadania się czytać mu książki, ograniczać oglądanie telewizji.
   
I tak dziecko, które osiągnęło gotowość szkolną powinno:

1. W sferze sprawności umysłowej:

- opanować analizę i syntezę wzrokową oraz słuchową;
- wypowiadać się, wymawiać słowa i budować zdania poprawne gramatycznie; 
- wymawiać prawidłowo wszystkie głoski - jeśli ma wadę wymowy powinno być pod opieką Poradni Logopedycznej
- logicznie i dość płynnie opowiedzieć o niedawnym wydarzeniu, opowiedzieć treść obrazka wyodrębniając szczegóły istotne i ważne dla akcji przedstawionej na obrazku;
- chętnie słuchać czytanych mu książek i potrafić opowiedzieć ich treść;
- rozpoznawać kolory i umieć je nazywać;
- znać kilka piosenek i rymowanek dziecięcych;
- rozumieć i wykonywać polecenia kierowane do niego;
- mieć dobrą koordynację wzrokowo – słuchowo – ruchową;
- posiadać dobrą orientację  w schemacie własnego ciała oraz przestrzenną, kierunkową;
- dobrze orientować się w najbliższym środowisku społecznym i przyrodniczym;
- umieć liczyć na konkretach;
- rozpoznawać i nazywać figury geometryczne.

2. W sferze sprawności ruchowej i manualnej:

- być samodzielne, ze szczególnym uwzględnieniem podstawowych czynności samoobsługowych - zapinanie guzików, wiązanie sznurowadeł, ubieranie i rozbieranie się;
- ciąć i bezpiecznie posługiwać nożyczkami;
- wykonywać czynności wymagające zręczności palców, jak nawlekanie koralików, układanie klocków, szycie dużą igłą, gry zręcznościowe, itp.
- umieć rzucać i łapać dużą piłkę;
- potrafić skakać, podskakiwać na jednej nodze;
- sprawnie posługiwać się przyborami do rysowania i pisania, prawidłowo je trzymać;
- zachowywać prawidłowy kierunek kreślenia figur, szlaczków, liter – od prawej do lewej oraz  z góry na dół;
- odwzorowywać podane kształty;
- wykonać pracę na zadany temat różnymi technikami plastycznymi;
- być sprawne ruchowo, szybkie, zwinne;
- mieć sprawną równowagę;
- mieć ustaloną lateralizację – dominuje jedna strona.

3. W sferze umiejętności społecznych:

- starać się wykonywać czynności do końca, w określonym czasie, wytrwale;
- zachowywać się rozważnie;
- przestrzegać ustalonych zasad, zastosować się do reguł gier i zabaw;
- mieć ufny stosunek do otoczenia;
- panować nad reakcjami emocjonalnymi, nie ulegać chwilowym nastrojom;
- potrafić dzielić się z innymi;
- być lubiane, akceptowane przez rówieśników;
- nie reagować agresywnie ani zbyt emocjonalnie w obliczu trudności, niepowodzeń;
- pomagać w prostych pracach domowych;
- dbać o utrzymanie porządku w najbliższym otoczeniu;
- być chętne do pomocy, pożyteczne;
- skupić uwagę na danej czynności;
- dostosować się do nowej sytuacji i środowiska;
- chętnie bawić się z rówieśnikami;
- zależnie od sytuacji poprowadzić zabawę, podporządkować się grupie, współpracować.

Każdy z rodziców obserwując dziecko, słuchając go może w przybliżeniu określić czy dziecko osiągnęło ten poziom dojrzałości, którego wymaga szkoła. A jeśli nie jest jeszcze gotowe, to w którym obszarze należy udoskonalać jego umiejętności, popracować pod kierunkiem nauczyciela, czy może zgłosić się do specjalistów w poradni.

Aby próg szkolny dziecko przekroczyło w miarę spokojnie, bez stresu należy je do tego przygotować.

Oto kilka praktycznych wskazówek:

- nigdy nie wolno straszyć dziecka szkołą i nauczycielami;
- dziecko powinno się cieszyć, że idzie do szkoły;
- powinno uczestniczyć w zakupach przyborów szkolnych, wybrać to, co mu się podoba;
- wcześniej przygotujmy biurko, półkę na książki i przybory szkolne, stałe miejsce do pracy;
- należy pamiętać, że dla prawidłowego rozwoju dziecka potrzebne są odpowiednie warunki:
- ład, spokój i pogodna atmosfera w domu;
- utrzymanie kontaktu emocjonalnego z dzieckiem;
- przestrzeganie stałego rozkładu dnia;
- wdrażanie do samodzielności, obowiązkowości  i punktualności;
- zapewnienie kontaktów z rówieśnikami.
- gdy dziecko już zacznie chodzić do szkoły:
- rozmawiajmy z nim o tym, co się tam działo, czego ciekawego się dowiedziało;
- przeglądajmy jego zeszyty;
- chwalmy, zachęcajmy do pracy;
- nie krzyczmy jeśli czegoś nie potrafi, ale spróbujmy mu pomóc;
- współpracujmy z nauczycielami;
- nie wyręczajmy dziecka z obowiązków szkolnych.

Im pełniejsza dojrzałość psychiczna, emocjonalna, społeczna, fizyczna, umysłowa dziecka przekraczającego próg szkoły, tym większa gwarancja jego powodzenia w nauce. Proszę zastanowić się poważnie nad wszystkimi czynnikami gwarantującymi sukces. Jeśli potrzebna będzie pomoc specjalisty, proszę nie obawiać się po nią sięgnąć.

Wykaz literatury: 

1. Encyklopedia Zdrowia Dziecka - „Nasze dziecko pójdzie do szkoły”.
2. Filipczuk H. - „Rodzice i dzieci w młodszym wieku szkolnym”.
3. Prus – Wiśniewska H.- „Zanim dziecko pójdzie do szkoły”.
4. Siemek D.-  „Przedszkolak będzie uczniem”.
5. Szczyrba D. -  „Czynniki wpływające na poziom dojrzałości szkolnej”.


 

 

Dziecko i gry komputerowe                       

Coraz więcej rodziców pozwala swoim dzieciom na granie w gry przepełnione przemocą, krwią, brutalnością i bezwzględnością. Zapewne nie zastanawiają się w ogóle jakie "korzyści" przynosi małemu dziecku taka zabawa. Co dokładnie maluch wynosi z takiej zabawy? Małe dziecko bawi się po to, aby rozwijać się w jakimś kierunku. Malowanie rozwija wyobraźnię, poczucie piękna i przygotowuje paluszki do pisania. Budowanie z klocków pomaga rozwinąć wyobraźnię przestrzenną. Uczy zasad konstruowania, geometrii i techniki. Jazda na rowerze wyrabia zdolność utrzymania równowagi, wzmacnia mięśnie, rozwija dziecko pod względem fizycznym. Zabijanie na ekranie uczy.... nienawiści? Rozwiązywania konfliktu za pomocą broni? Czego uczy? Co daje naszemu dziecku siedzenie przed taką formą zabawy? 

Może daje... ale niektórym rodzicom. Czas dla siebie i spokojne sumienie, że dziecko robi to co lubi. Z drugiej strony, dlaczego nasze dziecko to lubi? Czy nie zastanawialiście się nad tym? Czy nie lepiej dawać dziecku tylko programy dla dzieci, bez przemocy i dodatkowo z elementami edukacji. Ten młody człowiek, nie ma w nocy koszmarów, nie szuka takich gier. Nawet go one nie interesują. To tak jak w zaleceniach dentysty. Jak nie dasz małemu dziecku cukierka to ono nie będzie o nie prosić, bo nie będzie wiedziało, że jest to coś słodkiego. 

Dzieci kiedy grają  w takie "złe" gry, w nocy budzą się czasem z krzykiem, mają koszmary, trudno je zainteresować fajnymi programami, które mogłyby pomóc im w poznaniu świata, rozwijaniu zainteresowań.  Przy okazji sami tracimy z dzieckiem kontakt, bo raczej wątpię aby po graniu dziecko z rodzicem omawiało strategie przejścia kolejnej planszy.  

Obecnie na rynku programów edukacyjnych dla dzieci, jest taka duża różnorodność produktów, że dzieci do 12 roku życia nie powinny mieć problemu z wyborem czegoś normalnego. Programy te są coraz tańsze, a to powinno skłaniać rodziców do zainteresowania się tym, co dziecku tak naprawdę jest potrzebne. 
Oczywiście nie chodzi o to żeby dziaci tylko sie uczyły, ale chyba  lepiej jak taka  6-letnia dziewczynka mieszkająca w mieście pozna np. zwyczaje zwierząt razem z programem "Oskar odwiedza gospodarstwo", zamiast zwiedzać dżunglę razem z Larą Croft z gry "Tomb Rider" mordując przy okazji każdego napotkanego człowieka.

 

Konsekwencja- moje drugie imię                  

„Nie ma dzieci- są ludzie…” Janusz Korczak

Będąc rodzicami odpowiadamy za wychowanie naszych pociech.

Pragniemy, aby wyrosły na ludzi odpowiedzialnych, silnych, dobrych i uczciwych. Ale czy sami jesteśmy uczciwi i dobrzy wobec naszych dzieci? Dobre wychowanie powinno zawsze dążyć do prawidłowego rozwoju osobowości i charakteru dziecka. Wszelkie działania rodziców i opiekunów dziecka powinny być przemyślane, ale co najważniejsze- powinny być oparte o stałość i konsekwencję.

Nie wystarczy jednak być konsekwentnym wobec dziecka i jego złych zachowań. Przede wszystkim należy zacząć od siebie, rodzic powinien zadać sobie pytanie, „Czy jestem konsekwentny wobec siebie? Czy dotrzymuję danych sobie obietnic?” Pracując nad swoim charakterem i konsekwencją wobec siebie łatwiej nam będzie rozumieć potrzebę stałości i bycia konsekwentnym wobec zachowań dziecka będącego pod naszym bezpośrednim wpływem wychowawczym.

Janusz Korczak powiedział, że „nie ma dzieci- są tylko ludzie”. Ten cytat uświadamia nam, że dziecko ma takie same prawa i obowiązki w pewnych kwestiach, jak dorośli. Uważam, że ponoszenie konsekwencji za swoje działania jest jedną z tych kwestii. Dziecko jest istotą, która nie ma takiej wiedzy o świecie, jak dorosły opiekun. Łatwo ulega chwilowym zachciankom, bywa impulsywne, kieruje się często emocjami. Naszym zadaniem jest postawienie jasnych oraz stałych granic i wymagań, aby kształtować charakter naszej pociechy.  Dziecko powinno wiedzieć, jakie będą naturalne następstwa jego poczynań: jeśli zepsuje zabawkę- nie będzie jej miało.

Żyjąc w ciągłym pędzie, w ciągłym stresie i napięciu rodzice często są nerwowi, zmęczeni i niecierpliwi. Wystarczy wtedy mały zapalnik, aby napięcie rodzica przeszło na inny tor i odbiło się na dziecku, które w zasadzie nie jest źródłem frustracji rodzica. Takie zachowanie dorosłej,  mądrej i odpowiedzialnej osoby jest niedopuszczalne.  Dorosły człowiek zdaje sobie sprawę ze swoich emocji, dziecko niestety nie. Działając pod wpływem emocji rodzic może ulec pokusie przekroczenia granic w stosunku do stosowania kar wobec dziecka i jego niepożądanych zachowań. Zdaję sobie sprawę, że trudno jest być spokojnym, cierpliwym i opanowanym po całym dniu pracy, gdy jeszcze w domu czeka na nas wiele obowiązków, a głowę mamy pełną zmartwień i problemów. Jednak pozwalając sobie na emocjonalne wybuchy narażamy siebie na brak autorytetu u dzieci, a także narażamy nasze dzieci na lęk, strach przed naszymi nieprzewidzianymi reakcjami, czy zachowaniami i na życie w ciągłej niepewności.

Konsekwencja w działaniach wychowawczych powinna być poparta przemyślanymi działaniami. Jeśli będziemy konsekwentni w nagradzaniu i karaniu- dziecko ma szansę wypracować prawidłową samoocenę, pozytywne postawy społeczne, samo będzie w przyszłości słowne i uczciwe. Ale czym jest konsekwencja w nagradzaniu i karaniu? Otóż jeśli za to samo przewinienie rodzic jednego dnia surowo ukaże swoją pociechę, mimo, że dzień wcześniej serdecznie śmiał się z tego samego zachowania- dziecko wpadnie w pułapkę niepewności. Nie będzie wiedziało, jakiej reakcji rodzica może się spodziewać, czy zostanie nagrodzone wybuchem radości, czy może wybuchem gniewu. Taka niepewność wzbudza w dziecku brak poczucia stałości, brak poczucia bezpieczeństwa i równowagi. Dlatego ważne jest, aby rodzic sam zastanowił się, co jest dla niego niedopuszczalne i zasługuje na karę, a jakie zachowania będą do zaakceptowania.

Niezwykle istotna jest nagroda, bo jeśli będziemy stosowali wyłącznie kary wobec dziecka- możemy narazić naszą pociechę na niską samoocenę oraz brak wiary we własne możliwości. Najistotniejsza jest stałość w uczuciach. Musimy pamiętać, że nie karzemy dziecka, ale jego złe, niepożądane zachowanie.  Jak to robić? Wyjaśnianie dziecku przyczyny otrzymania kary i poniesienia konsekwencji złego zachowania zaczynajmy od słów pozytywnie określających osobę dziecka: „Kocham cię, ale nie podoba mi się, że…”, „Jesteś wspaniałym dzieckiem, ale nie lubię, kiedy robisz…”. Dziecko otrzymując karę powinno wiedzieć, że jest kochane i akceptowane, a wyłącznie jego działania są nie do przyjęcia przez konsekwentnego rodzica, który jeśli raz powiedział „NIE”, to drugi raz również powie „NIE”.

Jako filary kształtowania osobowości naszych dzieci, musimy być stali, konsekwentni i nieugięci w wytyczaniu mądrych granic nie tylko dzieciom, ale i sobie. Dzieci obserwują nasze zachowania i na ich podstawie również uczą się postępowania. Jeśli rodzic łamie przepisy drogowe, to czy dziecko nie będzie tego robić? Jeśli nagradzamy dziecko- a zachęcam, aby robić to jak najczęściej wzmacniając pozytywne zachowania,  to również wyjaśniajmy za co jest nagradzane, które zachowanie jest akceptowane i doceniane. Jednak pamiętajmy, aby posługiwać się konkretami. Dla dziecka hasło „Byłeś grzeczny” nie wiele mówi. Natomiast stwierdzenia „Nie rozmawiałeś głośno w kościele podczas mszy, nie kręciłeś się i to mi się podoba”, „podzieliłeś się zabawką z młodszym bratem i to jest dobre” itp. są stwierdzeniami konkretnymi, jasnym i pokazującym dziecku, co jest dobre, a co złe.

Stosując mądre konsekwencje w nagradzaniu i karaniu mamy szansę wychować mądrego, odpowiedzialnego, wrażliwego i dobrego człowieka, który być może w przyszłości będzie filarem dla swoich rodziców w jesieni ich życia.

LITERATURA:

  1. „Szczęśliwe dzieci,      czyli udane wychowanie” P. Pauling
  2. „Jak kochać dzieci, aby nas kochały” K. Zimsen

 

MUZYKA W ŻYCIU DZIECKA                       

Muzyka wszechstronnie wspomaga rozwój dziecka. Przez swój rytm, harmonię, dynamikę i tempo może wpływać na wyobraźnię, wspomagać proces rozwoju aktywności motorycznej, sprzyjać socjalizacji oraz ułatwiać kształtowanie emocjonalności młodego człowieka.

Edwin Gordon – muzyk, pedagog i psycholog posiadający wieloletnie doświadczenie w umuzykalnianiu małych dzieci i niemowląt stwierdził, że: „przez muzykę dziecko zyskuje wgląd w siebie i w innych oraz w samo życie i, co może być najważniejsze, muzyka umożliwia mu rozwój i utrwala wyobraźnię.”

Natomiast według Natansona  „muzyka w ramach działań terapeutycznych pełni rolę swego rodzaju leku”. Uważa on, że muzyka w sposób dynamiczny zmienia słuchacza (odbiorcę), pobudza go do działania (dziecko, nawet z głębokimi deficytami rozwoju ożywia się, pod wpływem muzyki uaktywnia mięśnie mimiczne, kończyny), skłania do skupienia, a nawet wzruszeń.”  

Do głównych form aktywności muzycznej, najczęściej stosowanych w  edukacji przedszkolnej, należy:

1)      Śpiew.

 Jest to jedna z  najbardziej ulubionych  form działalności muzycznej dzieci. Rozwija  słuch, muzykalność  i sprawność wokalną. Śpiew z uwzględnieniem ćwiczeń oddechowo – emisyjnych, słuchowych, poczucia rytmu ma również ogromne znaczenie logopedyczne.

2)      Gra na instrumentach perkusyjnych oraz muzykowanie elementami dźwiękonaśladowczymi.

Kształci słuch i poczucie rytmu.  Wpływa pozytywnie na sprawność manualną dziecka (np. szybkość, dynamikę, precyzję, koordynację, plastyczność i dokładność ruchów).

3)      Ekspresja plastyczna (malowanie inspirowane słuchaną muzyką).

Rozwija motorykę małą, kształci wyobraźnię, ułatwia rozładowanie emocji.

4)      Ekspresja ruchowa z muzyką ( zabawa, taniec, psychodrama, pantonioma).

Rozwijają ekspresję twórczą i pomagają w uzewnętrznieniu stanów emocjonalno – uczuciowych oraz doskonaleniu motoryki dużej dziecka.

5)      Ekspresja słowna  (tworzenie rymowanek, wierszyków do słuchanej muzyki).

Doskonali mowę przez rytmizowanie sylab, słów, zdań, wyliczanek, wierszyków oraz tworzenie tekstu do podanego rytmu.

6)      Percepcja muzyki.

Wpływa regulująco na emocjonalną sferę aktywności.

Poniżej przedstawiam kilka  propozycji  praktycznego wykorzystania muzyki w kontakcie z dziećmi:

– Tworzenie muzyki do zimowych obrazów.

Rozmowa z dziećmi na temat zimowych krajobrazów przedstawionych na dowolnych ilustracjach prezentowanych przez osobę dorosłą. Następnie tworzenie na instrumentach perkusyjnych muzyki do wybranej ilustracji.

– Roztańczona wstążka.

Dziecko bierze wstążkę i tańczy z nią dowolnie, tak jak podpowiada imu muzyka. Rysuje wstążką różne wzory w powietrzu, najpierw prawą, potem lewą ręką. Bierze druga wstążkę i kreśli wzory dwiema rękami jednocześnie, poruszając nimi najpierw równolegle, a potem każdą ręka inaczej.

– Muzykalny woreczek.

Dziecko, w siadzie skrzyżnym, układa przed sobą woreczek gimnastyczny (może być też tacka z piaskiem). Wystukuje na nim rytm prawa ręką, lewa ręką, obiema rękami jednocześnie, a potem na przemian. „Obrysowuje” woreczek wystukując rytm palcami na podłodze. „Pisze” rytmiczne wzory, litery na woreczkach.

-Wiosna.

Dziecko maluje  farbami plakatowymi na dużych arkuszach papieru, inspirowane  słuchaną muzyką „Cztery pory roku” Wiosna.

– Kominiarz

Dziecko krzyżuje dłonie (prawa na lewą) i ustawia je przed sobą wierzchnią strona do góry, tak aby małe palce były obok siebie. Rytmicznie recytuje początek wierszyka „Idzie kominiarz po drabinie”, jednocześnie splata kolejno palce.: małe, środkowe, serdeczne i wskazujące. Recytując zakończenie tekstu – „Fiku mikui już w kominie” – odwraca dłonie tak, aby splecione place znalazły się w ich wnętrzu. Połączone dłonie tworzą „komin”, przez który należy wystawić kciuk prawej ręki, czyli „kominiarza”.


Literatura:

1)      „Arteterapia w teorii i praktyce” E. Konieczna, Impuls 2007.

2)      „Wspomaganie rozwoju dzieci nieśmiałych przez wizualizacje i inne techniki arteterapii” J.Gładyszewska – Cylulko, Impuls 2010.

3)      E. Woźnicka „Terapeutyczne walory muzyki” w Wychowanie Przedszkolne nr 1 styczeń 2010.

Czytamy dzieciom 20 minut dziennie- czy warto?

Człowiek nie rodzi się czytelnikiem. Trzeba obudzić w dziecku zapał do książek. Nie uczynimy tego tłumacząc mu, że jest to ważne. Ani też ucząc je wcześniej czytać. Przeciwnie, dzieci które zbyt wcześnie popychane są do samodzielnych lektur, często po kilku latach zniechęcają się. W ich umyśle czytanie kojarzyć się będzie z przykrością i nudą- bo jak inaczej może się kojarzyć mozolne brnięcie przez tekst, którego małe dziecko często nawet nie rozumie?
Istnieje jednak niezawodny i sprawdzony sposób, by czytanie uczynić atrakcyjnym i przyjemnym dla dziecka. Jest nim - głośne czytanie. Wtedy jedyne co musi zrobić dziecko to słuchać, rozumieć i wyobrażać sobie.
Jim Trelease, autor „Podręcznika głośnego czytania” jeździ po całych Stanach i przekonuje dorosłych, aby czytali dzieciom 20 minut codziennie. Jest to według niego najlepsza inwestycja na przyszłość. Pamiętając z własnego dzieciństwa , jaką przyjemność sprawiało mu słuchanie książek, dziś gromadzi argumenty na rzecz codziennego czytania dzieciom
Oto jeden z cytowanych przez niego przykładów: 10-letnia dziewczynka z zespołem Downa. Jej rodzice, którzy wcześniej zapoznali się z książką o głośnym czytaniu, od pierwszych tygodni życia „ustawili córkę na diecie”- 10 książeczek dziennie. Gdy była w szpitalu, pozostawiali pielęgniarkom nagrane dla niej teksty na taśmie. W wieku pięciu lat Jenniefer ( bo tak miała na imię) umiała już sama czytać i wszędzie chodziła z książkami. Rodzice nie ustawali w głośnym czytaniu. W czwartej klasie przewyższała wiedzą, zrozumieniem tekstu i bogactwem słownictwa zdrowych rówieśników! Inny przykład: chłopiec z Hawajów. Urodzony z poważnym uszkodzeniem mózgu, któremu lekarze nie dawali szans na chodzenie, mówienie i kontrolę mięśni- i którego matka nie dała za wygraną. Wcześniej uczestniczyła w prelekcji Jima Trelease`a. Metoda wywarta na niej wielkie wrażenie. Zmobilizowała więc całą rodzinę do głośnego czytania. Po miesiącach, które odbierały nadzieję, chłopiec nagle zaczął dawać sygnały zrozumienia. Po kilku latach głośnego czytania i masaży mówił już kilka słów. Jako trzynastolatek, mówi, chodzi , rozumie i pisze na poziomie rówieśników.
Skoro więc stymulacja rozwoju przez głośne czytanie prowadzić może do tak zdumiewających rezultatów u dzieci niepełnosprawnych, jakiż potencjał obudzić może u zdrowych! 
Według specjalistów głośne czytanie:
• uczy dzieci myślenia, 
• przynosi wiedzę ogólną, 
• daje kontakt z bogactwem doświadczeń niemożliwych do zdobycia samemu,
• doskonali umiejętności językowe, 
• wzbogaca słownictwo, 
• ułatwia dziecku samodzielne czytanie.
Ponadto, wspólny czas nad książką:
• buduje mocną więź między dorosłym i dzieckiem
• wzmacnia też samoocenę dziecka- skoro dorosły codziennie poświęca mu czas, czuje się ono ważne i kochane, a przy tym coraz bardziej kompetentne. 
Kiedy zacząć? Nigdy nie jest za wcześnie. Czytając niemowlęciu trzymanemu w ramionach, stymulujemy rozwój jego mózgu, budujemy skojarzenie czytania z poczuciem bezpieczeństwa, przyjemności i więzi. Czytajmy starszemu dziecku nawet wtedy, gdy samo już biegle czyta. Poziom zrozumienia przy słuchaniu wyprzedza o dwa do trzech lat poziom zrozumienia przy samodzielnym czytaniu. Czytajmy nastolatkom. Rozmawiajmy z nimi o książkach. Wspólne czytanie w rodzinie- i ich własne lektury- uchronią je przed wieloma problemami, poszerzą horyzonty, zbudują ich własny pogląd na świat.
Jak czytać? Dobrą porą na wspólne czytanie jest wieczór przed snem. Czytanie ma się zawsze dziecku kojarzyć z radością- nigdy z przymusem, karą czy nudą: powinno być magiczną pora wspólnego dokonywania odkryć, przeżywania tajemnic i wzruszeń; pora, której dziecko nie może się doczekać.
Czytanie jest najlepszą odtrutką na telewizję. Wielu rodziców traktuje telewizję jak bezpłatną nianię, która zapewnia im święty spokój. Nie zdają sobie sprawy, że telewizja oglądana w nadmiarze szkodzi (albo uzależnia). Na podstawie długoletnich badań nad rozwojem emocjonalnym i umysłowym dziecka Amerykańska Akademia Pediatrów wydała dwa lata temu rekomendację dla rodziców, by dzieci do 2 roku życia w ogóle nie oglądały telewizji. W przypadku dzieci starszych, czas korzystania ze wszystkich mediów wizualnych- w tym telewizji i komputera- nie powinien przekraczać dwóch godzin dziennie, a tych młodszych stosunkowo mniej (zależnie od wieku). Większa dawka może zakłócać rozwój umysłowy, psychiczny i społeczny.
Nadmierne oglądanie telewizji zmienia strukturę mózgu dziecka( pisze w książce „Zagrożony umysł” Jane M. Healy, psycholog nauczania). Mózg rozwija się dzięki myśleniu, którego podstawą jest język. A właśnie umiejętności językowe są najbardziej upośledzone u współczesnych „telewizyjnych” dzieci. Pokolenie „Ulicy Sezamkowej” wychowane na kilkudziesięciu godzinach telewizji tygodniowo, dotarło już do uniwersytetów. Amerykańscy profesorowie alarmują: ich mózgi zaprogramowane przez migające obrazy, nie mogą skupić się na problemie, nie potrafią dostrzec zależności pomiędzy różnymi fragmentami wiedzy, nie umieją skonstruować rzeczowej wypowiedzi ani ustnie, ani pisemnie. Według wspomnianego przeze mnie wcześniej amerykańskiego psychologa ( w oparciu o przeprowadzonych szereg badań i obserwacji) ratunkiem dla kolejnych pokoleń jest powrót do czytania i rozmów z dzieckiem jako najlepszych metod rozwijania jego intelektu.
Według badań przeprowadzonych w Polce, wiele naszych dzieci spędza przed ekranem ponad 20 godzin tygodniowo, są i takie, które oglądają telewizję ponad 50 godzin (Maria Braun – Gałkowska, Iwona Uflik „Zabawa w zabijanie” , Warszawa 2000). Nauczyciele podkreślają wyraźne zmiany w zachowaniu i sposobie myślenia dzisiejszych dzieci w stosunku do wcześniejszych roczników. Są one bardziej rozkojarzone, nadpobudliwe, agresywne, w zabawach nie używają wyobraźni, lecz kopiują zachowania filmowych bohaterów.  
Aby dziecko nauczyło się w mądry i umiarkowany sposób korzystać z telewizji, musi już w najmłodszym wieku otrzymać alternatywę w postaci innej, atrakcyjnej formy spędzania czasu- czytania. Wymaga to aktywnego udziału rodziców. Są domy, w których dzieciom nikt nie czyta. Nie tylko domy patologiczne. Coraz więcej zamożnych rodzin, gdzie dorośli zajęci są karierami, pozostawia swe dzieci w stanie duchowej anemii. 
Sięgając po kolejną książkę pamiętajmy również o tym, że celem głośnego czytania powinno być reklamowanie czytania jako przyjemności, nie zaś wtłaczania dziecku do głowy dodatkowej porcji wiedzy. Można to osiągnąć tylko za pomocą ciekawych książek, rozpalających wyobraźnię i poruszających najlepsze struny w duszy dziecka. 
„Umysł nie jest naczyniem, które trzeba wypełnić, lecz ogniem, który trzeba rozniecić” PLUTARCH`E (biograf i filozof grecki)  

 Złota lista  

Fundacja „ABC XXI – Cała Polska Czyta Dzieciom” opracowała kryteria wyboru książek oraz „Złotą Listę” najbardziej polecanych tytułów do głośnego czytania dzieciom.

Wiek 0-4 lata:
Marta Bogdanowicz (opracowanie) - Rymowanki - przytulanki
Paulette Bourgeois, Brenda Clark - seria o Franklinie
Jan Brzechwa - Wiersze i bajki
Gilbert Delahaye - seria o Martynce
Barbara Gawryluk - Dżok, legenda o psiej wierności
Dimiter Inkiow - Ja i moja siostra Klara
Czesław Janczarski - Miś Uszatek
Janosch - Ach, jak cudowna jest Panama; Ja ciebie wyleczę, powiedział Miś
Astrid Lindgren - Lotta z ulicy Awanturników
Sam McBratney - Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham
Nele Most, Annet Rudolph - Wszystko moje; Co wolno, a czego nie wolno
Beata Ostrowicka - Lulaki, pan Czekoladka i przedszkole; Ale ja tak chcę
Joanna Papuzińska - Śpiące wierszyki
Renat Piątkowska - Opowiadania z piaskownicy
Julian Tuwim - Wiersze dla dzieci
Wojciech Widłak - seria o panu Kuleczce
Agata Widzowska-Pasiak - Dreptak i pępek świata

Wiek 4-6 lat:
Florence and Richard Atwater - Pan Popper i jego pingwiny
Hans Christian Andersen - Baśnie
Wanda Chotomska - Wiersze, Pięciopsiaczki
Carlo Collodi - Pinokio
Waclaw Čtvrtek - O gajowym Chrobotku; Bajki z mchu i paproci
Astrid Lindgren - seria o Pipi Pończoszance, Emil ze Smalandii
Hugh Lofting - seria o Doktorze Dolittle
Kornel Makuszyński - Przygody Koziołka Matołka
Małgorzata Musierowicz - Znajomi z zerówki
Alan A. Milne - Kubuś Puchatek, Chatka Puchatka
Renata Piątkowska - Na wszystko jest sposób; Nie ma nudnych dni
Barbara Stępniak-Wilk - Tulisia
Małgorzata Strzałkowska - Leśne głupki; Wierszyki łamiące języki
Danuta Wawiłow - Wiersze

Kryteria wyboru oraz Złota i Uzupełniająca Lista książek polecanych dostępne są na stronie 
www.calapolskaczytadzieciom.pl.

„Złota Lista” nie jest ustanowiona raz na zawsze.

Umieszczone na niej tytuły książek pobudzają do refleksji lub śmiechu, doskonalą język, rozwijają wyobraźnię, przynoszą dobre wzorce zachowań - życzliwości, uczciwości, mądrości, odwagi. Mamy nadzieję, że „Złota Lista” książek polecanych, wraz z zamieszczonymi na naszej stronie kryteriami wyboru książek, będzie dla Państwa pomocą przy doborze lektur do czytania dzieciom.

Życzymy miłej wspólnej lektury - 20 minut dziennie. Codziennie!
Opracowano na podstawie materiałów
Fundacja „ABC XXI – Cała Polska Czyta Dzieciom”

Jak rozwijać małą motorykę u przedszkolaka?

Dzieci niechętne do działania w obszarze motoryki małej najczęściej mają za sobą negatywne doświadczenia i dlatego muszą zostać odpowiednio zmotywowane i zachęcone do ćwiczeń „łatwym” sukcesem. Mózg w każdym momencie musi sobie poradzić z mnóstwem informacji, jakie są odbierane przez zmysły. Powstają nowe połączenia między neuronami, które nasz umysł rozpoznaje oraz przetwarza i w ten sposób się uczy. Dlatego tak ważne jest stwarzanie różnych doświadczeń, aby dziecko poznawało siebie i swoje możliwości w działaniu (a szczególnie możliwości swojego ciała).

W proponowanych ćwiczeniach i zabawach starajmy się łączyć stymulacje motoryki małej ze zmysłem dotyku. Jest to ważne, ponieważ zbyt często skupiamy się na celu, jakim jest wykonanie zadania (np.: praca plastyczna), a nie na samym poznaniu różnych materiałów i ich wykorzystaniu przez dziecko, jak również eksperymentowaniu, które przynosi mu wiele przyjemności.

Aby zapobiec problemom dziecka w późniejszym wieku stwórzmy mu odpowiednie warunki do poradzenia sobie z ważnym zadaniem, jakie stawia przed nim nauka pisania.

Szczególną uwagę należy zwrócić na dzieci:

 • które są niezgrabne ruchowo,

 • które niechętnie biorą udział w zajęciach plastycznych,

 • z lateralizacją skrzyżowaną.

Cele ćwiczeń motoryki małej:

 • doskonalenie umiejętności napinania mięśni i rozluźniania napięcia mięśniowego, stworzenie okazji do kontrolowania napięcia oraz opanowania procesów pobudzania i hamowania;

 • doskonalenie płynności i swobody ruchów nadgarstka, przedramienia i ramienia,

 • tworzenie nawyku rysowania i malowania form kulistych w kierunku przeciwnym do ruchów wskazówek zegara – w lewą stronę.

 • tworzenie nawyku rozpoczynania ruchu od prawej do lewej strony podczas układania, rysowania, malowania.

Propozycje działań rozwijających motorykę małą i stymulujących zmysł dotyku:

1. Chwytanie oburącz - turlanie piłki do dziecka podczas zajęć na podłodze, ale także przy stoliku. Chwytanie balonika umieszczonego na sznurku.

2. Chwytanie przedmiotów całą dłonią – stwórzmy ciekawą bazę do manipulacji, składającą się z różnych pojemników (np.: plastikowe pojemniki po jogurtach), kubeczków jednorazowych, słoiczków. Wypełnijmy je różnymi materiałami naturalnymi. Dajmy dziecku szansę odczuć własną siłę podczas podnoszenia np. butelek z wodą. Dostępne kubki przedszkolne stanowią tylko jedną z możliwych form. Siła chwytu w przypadku każdego z tych pojemników musi być inna. Można także chwytać rakietki lub pałeczki piankowe, a także sznurki różnej długości, do których przywiązane są przedmioty i ciągnąć je za sobą. Warto zaopatrzyć się także w różne zabawki drewniane do pchania i ciągnięcia za sobą. Różnicowanie wymaga doświadczania i eksperymentowania, do którego zachęcam przy wykorzystaniu różnego rodzaju mas plastycznych, które omówione zostały poniżej.

3. Bezpośrednio z tym punktem wiąże się odkręcanie i zakręcanie słoików (np. nakrętek od pasty), otwieranie i zamykanie pojemników oraz pudełek. Najłatwiej osiągnąć ten cel w zabawie, gdy dziecko ma własną motywację, by dostać się do ukrytych skarbów. Można także nalać wodę do kubka i przelewać ją z mniejszego do większego.

4. Wzmacnianie nadgarstka możemy osiągnąć poprzez chwytanie i manipulowanie kolorowymi chustkami i szarfami, np. poprzez zataczanie kółek w powietrzu, malowanie „leniwej ósemki” Dennisona, fal czy zwijanie chusteczki w ślimaka. Z kolei do ćwiczeń rozmachowych na dużym formacie możemy zaliczyć zamalowywanie dużej kartki grubym pędzlem i stopniowe zmniejszanie rozmiarów (pędzla i kartki). Warto także stwarzać okazje do malowania na stojąco bez ograniczania ruchów rąk, malowania kredą na tablicy oraz na chodniku itp. Szczególnie atrakcyjne są malowanki – niespodzianki, wdrażające do malowania od lewej do prawej strony kartki. Przygotowany wcześniej  wzór wykonany świecą dajemy do zamalowania farbą rozcieńczoną wodą. Niesamowita jest przyjemność obserwowania zaskoczenia na twarzy dziecka. Bardzo często dziecko samo pragnie stworzyć niewidzialny rysunek, dlatego przygotujmy świecę. Dziecko, bawiąc się nową techniką rysowania, jednocześnie ćwiczy nacisk, bowiem świeca wymaga dużej siły nacisku na kartkę.

5. Różnicowanie konsystencji – możemy wykorzystać przy tym zadaniu udział dzieci podczas przygotowywania masy solnej. Rozpoczynamy od stymulacji sypką mąką, następnie wlewamy sporo wody, tak by dziecko pobawiło się w kleistej konsystencji. Dosypując więcej mąki zmieniać się będzie konsystencja, a użycie oleju zapewni dodatkowe wrażenia dotykowe. Zabawę masą solną można wzbogacić, umieszczając w niej nasiona fasoli, grochu, przypraw i barwników do ciast. Dodatkową korzyścią może być ćwiczenie chwytu pęsetkowego podczas „oczyszczania” ciasta. Można zachęcić do przygotowania medali w postaci ciasta i stworzenia kompozycji z wykorzystaniem różnych materiałów naturalnych.

6. Ciekawą konsystencję mają także farby zaprojektowane do stymulacji. Interesującą zabawę stworzymy dziecku, proponując mu tworzenie „obrazów” z wykorzystaniem metody malowania palcami po dużych płaszczyznach. Jeśli do farb dołączymy ziarenka piasku, to zapewnimy dzieciom dodatkową stymulację czuciową.

7. Ćwiczenie precyzji ruchów, przy udziale wzroku – bardzo prostym ćwiczeniem jest rozciąganie plasteliny na kartce. Dziecko musi włożyć odpowiedni nacisk i wykonać ruch w jakimś kierunku. Inną atrakcyjną zabawą będzie pozostawianie śladu palca na talerzykach wysypanych piaskiem lub solą bądź przenoszenie na łyżeczkach czy nabieranie na łyżkę różnych materiałów.

8. Dzieci młodsze czerpią ogromną przyjemność z zostawiania po sobie śladu za pomocą kredek, ale potrzebują także opanowania umiejętności zatrzymania procesu twórczego. Doskonalenie procesów „hamowania” można osiągnąć z wykorzystaniem zabaw z reagowaniem na sygnały umowne, np. stop, pauza w muzyce. Malując warto stosować kształty kuliste, gdyż w ten sposób kształtujemy nawyk kierunku w lewą stronę, przeciwnie do ruchu wskazówek zegara.

9. Łączenie elementów –  wykorzystanie w tym ćwiczeniu małych stempli, np. gwiazdek. Zadaniem dziecka będzie połączenie elementów w pary, w trójki lub w czwórki linią prostą. Można zachęcić dziecko do łączenia punktów, tak by powstała sieć pająka. Dla starszych dzieci dużą atrakcyjne są zabawy w łączenie ponumerowanych punktów i sprawdzanie, co powstało. Ciekawym urozmaiceniem może być także rysowanie falistych linii i nakładanie na nie sznureczka (można wykorzystać wełnę), odtwarzając ten kształt z dodatkowym utrwaleniem przez przypięcie pinezkami. Można także rysować kreski krótkie pionowe i poziome, długie linie – od lewej do prawej i z góry na dół oraz faliste kształty, ukośne lub kropkowanie.

10. Zabawy paluszkowe – polegają na wyodrębnianiu poszczególnych palców, dotykaniu kciukiem do kciuka i tworzeniu koszyka ze splecionych dłoni.

11. Różnicowanie napięcia mięśniowego – zabawy masami plastycznymi: modelina, glina, masa papierowa, plastelina, masa solna; papieroplastyka. Ćwiczenie polega na formowaniu wałków i toczeniu kulek. Można np. zwijać wałeczki w ślimaka, odtwarzać wałeczkiem narysowanego kształtu falującego, a także ciąć plastikowym nożykiem wałeczki na kawałki. Warto również zastosować terapię ręki z wykorzystaniem zwykłych dziurkaczy oraz z wzorami atrakcyjnymi dla dzieci.

12. Ćwiczenie chwytu pęsetkowego – gra na flecie, zabawy na niby z kredką, zastępującą flet. Malowanie kłębkiem waty, wpinanki pinezkowe, zdejmowanie klamerek i przypinanie prac na sznurku (np. przy organizacji).

 Zachęcam do zaopatrzenia się w folię bąbelkową zabezpieczającą przedmioty – dziecko ćwiczy chwyt pęsetkowy i ma jednocześnie wiele radości, kiedy kolejne bąbelki pękają pod naciskiem palców. Atrakcyjne dla dzieci jest także tworzenie kompozycji z gotowych naklejek, a także wypychanie drobnych elementów, darcie papieru na paski, na małe kawałki, składanie kartki i stosowanie techniki origami.

13. Wycinanie nożyczkami jest umiejętnością złożoną – warto na samym początku opanować umiejętność trzymania kciuka do góry w postaci zabawy „jest ok”. Wcześniej należy wyjaśnić znaczenie tego gestu, a następnie pilnować, by dziecko trzymało nożyczki kciukiem do góry. Wiele nawyków powstaje na samym początku działania, a potem trudno je zmienić. Zabawy z przypinaniem klamerek do ubrań pozwolą dziecku utrwalić ruch między palcem wskazującym a kciukiem i zachęci do wykorzystania siły poprzez np. wycinanie pasków papieru, krepiny, sznurka czy wełny. Zachęcam szczególnie do tworzenia kolaży z wykorzystaniem kolorowych gazet, ale także katalogów (np. przysyłanych przez firmy produkujące zabawki dydaktyczne dla dzieci).

 14. Ćwiczenie pamięci ruchu – niezwykle istotne jest przygotowanie dziecka do zapamiętywania.

Etap 1 – naśladownictwo prostych ruchów np.: dłoni. Zabawa typu: „Zrób tak jak ja”, (można klasnąć w dłonie, pogłaskać policzek, podrapać się w czoło itp.).

Etap 2 – naśladowanie sekwencji ruchów, np.: Ty stuknij, ja klasnę w dłonie. Ty ustaw klocek, ja postawię klocek. Następnie można dzieciom zaproponować zabawę w parach.

Etap 3 – pogrubianie narysowanych przez dorosłego prostych linii, kształtów.

Etap 4 – naprzemienne rysowanie prostych znaków graficznych (np.: Ja kreskę – ty kółko, ja na czerwono – ty na zielono) W przypadku dzieci starszych rysowanie kwadratów i prostokątów (np. ja poziomo – ty pionowo, ja długa kreska – ty krótka kreska).

Etap 5 – samodzielne tworzenie sekwencji ruchów – rytmy.

Etap 6 – rysowanie według instrukcji (można wykorzystać np. Rysowane wierszyki ). Naśladownictwo prostych schematów, np.: jak narysować krokodyla, schemat postaci.

 15. Ćwiczenie wyobrażania sobie ruchu – zabawa w slalom z wykorzystaniem np. kręgli, a następnie przeniesienie ruchu na kartkę – rysowanie szlaczków falistych, zapamiętywanie sekwencji ruchów – rytmy.

16. Malowanie i rysowanie – domalowywanie brakujących elementów pozwala dziecku osiągnąć łatwy sukces i rozwija wyobraźnię przedmiotów. Zamalowywanie prostych rysunków konturowych pastelami suchymi, olejnymi lub flamastrami – pozwala z kolei eksperymentować z siłą nacisku na kartkę.

17. Rozpoznawanie dotykiem podstawowych przedmiotów – zabawa „Zaczarowany worek” wymaga kilku etapów wprowadzania, czyli zastosowania zasady stopniowania trudności. Należy pamiętać o odpowiednim przygotowaniu dziecka, ze względu na to, że trudności związane ze zgadywaniem przez dziecko, co to za przedmiot mogą spowodować jego niechęć do podejmowania podobnych prób w przyszłości. Sukces zaś utwierdzi je w przekonaniu, że zabawa jest atrakcyjna. Zwiększy się prawdopodobieństwo dużej motywacji przy kolejnych próbach.

Etap 1 - Poznanie przedmiotu różnymi zmysłami (atrakcyjne jest wykorzystanie np. owoców), pomoc w posługiwaniu się określeniami w odpowiedzi na pytanie: Jakie to jest? (ukierunkowywanie wrażeń).

 Zachęcamy do wykorzystania wielu zmysłów: upuszczenie i słuchanie dźwięku, potrząsanie, wąchanie, smakowanie językiem, dotykanie policzka, by sprawdzić temperaturę, wielkość (np. czy mieści się w dłoni), gładkość lub chropowatość, wyczuwanie wagi, miękkość – twardość.

Etap 2 - Porównywanie dwóch poznanych wcześniej polisensorycznie przedmiotów.

Etap 3 - Włożenie do worka 3 poznanych wcześniej polisensorycznie przedmiotów.

 Bezpośrednio z tym punktem możemy połączyć różnicowanie doznań termicznych. Ciekawe wrażenia dotykowe otrzymamy wsypując lekko rozmrożony groszek do plastikowej butelki i lekko uprażoną kaszę. Produkty te mogą zostać potem bezpośrednio spożytkowane do przygotowywania obiadu.

18. Zabawy konstrukcyjne, manipulowanie przedmiotami przy udziale wzroku

Etap 1 - Układanie szeregu z klocków, budowanie murów, piętrzenie w postaci wieży klockami sześciokątnymi, walcami, prostopadłościanami. Zabawy typu – dokładanie elementów, zmuszają do obserwacji oraz myślenia. Obserwacja i naśladowanie ułożenia klocków pozwala nauczyć się czegoś nowego (gotowość do uczenia się przez naśladownictwo). Ustawianie klocków równolegle i prostopadle do siebie uczy planowania prostych ruchów dłoni.

Etap 2 - Łączenie elementów w całość. Poznanie właściwości klocków, dopasowywanie ich do siebie.

Bibliografia;

 1. Sąsiadek K., Zabawy paluszkowe, Media Rodzina, Poznań 2005.

 2. Skorek E. M., Rysowane wierszyki, Impuls, Kraków 2009.

 

Nawyki żywieniowe dzieci – jak je prawidłowo kształtować?

Coraz więcej doniesień naukowych świadczy o tym, że prawidłowe żywienie w pierwszych latach życia w znaczący sposób wpływa na ryzyko występowania chorób cywilizacyjnych, takich jak otyłość, nadciśnienie tętnicze, choroby sercowo – naczyniowe, czy miażdżyca w życiu dorosłym. Złe nawyki żywieniowe utrwalone w dzieciństwie tylko nasilają prawdopodobieństwo zachorowania, dlatego ich kształtowanie należy rozpoczynać tak wcześnie, jak to możliwe. Wypracowanie odpowiednich przyzwyczajeń w okresie wczesnego dzieciństwa z pewnością zaprocentuje, zapewniając prawidłowy rozwój malca oraz zachowanie zdrowia i sprawności w życiu dorosłym.

W kształtowaniu właściwych nawyków żywieniowych dzieci niebagatelną, o ile nie najważniejszą rolę odgrywają rodzice. To od nich zależy co trafia do domu, czy rodzina aktywnie spędza wolny czas, czy stanowią dobry przykład dla swoich pociech, ponieważ zwyczaje panujące w rodzinie są niepodważalnym wzorcem dla dzieci.

NAJCZĘSTSZE NIEPRAWIDŁOWOŚCI W ŻYWIENIU DZIECI

Podkreślenia wymaga fakt, że dzieci w Polsce jedzą coraz mniej owoców i warzyw oraz przetworów z mleka,  a wzrasta spożycie przez nie frytek i słodkich napojów, które z warzywami, owocami i mlekiem mają niewiele wspólnego. Konsekwencją odżywiania dzieci są: niedobór żelaza wapnia, żelaza, potasu, niedobór magnezu, jodu i witaminy D oraz nadmiar soli i cukru. Wypijanie soków owocowych, jedzenie słodyczy, szczególnie między posiłkami, z łatwością może odebrać dziecku apetyt na standardowy, normalny posiłek, ponieważ 1 szklanka soku pomarańczowego odpowiada aż 2. dużym owocom, a większość słodyczy dostarcza ponad 200 kcal w jednej porcji. Obecnie stwierdza się również zbyt wczesne wprowadzanie słodyczy do diety małych dzieci. W wieku 1,5 – 2 lata większość z nich je codziennie słodkie ciastka, a prawie połowa pije wyłącznie soki i napoje. Również duża część przedszkolaków spożywa nadmierne ilości cukru, do czego nierzadko przyczyniają się rodzice, traktujący słodycze jako nagrodę i element wychowawczy. Przecież prawie każde dziecko zje nawet nielubianą potrawę, o ile się ją osłodzi, a dobre zachowanie bardzo często nagradzane jest cukierkiem czy batonikiem.

Nieregularność i opuszczanie posiłków jest efektem naśladowania stylu życia dorosłych. Szczególnie istotne w żywieniu dziecka jest pomijanie śniadania, najważniejszego posiłku w diecie dzieci, które ważne jest aby było pełnowartościowe i w swoim składzie zawierało zarówno węglowodany, jak również białka oraz tłuszcze. W jego skład powinny wchodzić: produkty mleczne (np. szklanka mleka/jogurt/kefir lub zupa mleczna), pieczywo i/lub płatki zbożowe – źródło węglowodanów złożonych, masło, produkt białkowy tj. wędlina, jajko, ser, ryba oraz owoce i/lub warzywa.

Brak urozmaicenia i mało atrakcyjnie wyglądające potrawy nie zachęcają malca do jedzenia. W dodatku nawet dorosłym jedzenie tej samej zupy przez 3 dni może się znudzić, nawet jeśli jest najlepsza na Świecie. Często również wiele dzieci odmawia zjedzenia posiłku, wcale nie dlatego, że nie lubi danej potrawy, ale podana porcja jest zbyt duża dla jego małego żołądka. To naturalne, że dzieci jednego dnia mają większy apetyt, a innego mniejszy, więc nie oczekujmy, że będą zjadały codziennie takie same ilości pokarmów. Również nieprzyjemna atmosfera podczas posiłków, rozwiązywanie problemów i konflikty, każdego mogą zniechęcić do jedzenia.

Już od najmłodszych lat dzieci spędzają za dużo czasu przed telewizorem i komputerem, mała aktywność fizyczna, co sprzyja konsumpcji wysokokalorycznych przekąsek i dokonywaniu niewłaściwych wyborów żywieniowych. Dodatkowo brak ruchu zwiększa ryzyko nadwagi i otyłości oraz chorób z nimi związanych. Uważajmy również na to, co dzieci oglądają w telewizji, szczególnie dotyczy to reklam, na które są one szczególnie podatne i często przejmują z nich „wpadające w ucho” sformułowania. Małe dzieci nie rozumieją przekazu reklamy, a ich producenci z pełną świadomością wykorzystują elementy bajkowe i łatwe do zapamiętania piosenki. Dodatkowo, gdy bohaterami filmów reklamowych  są dzieci, wzmacnia się proces identyfikacji.
  


KSZTAŁTOWANIE PRAWIDŁOWYCH NAWYKÓW ŻYWIENIOWYCH
  
Ograniczmy spożywanie słodkich napojów. Pragnienie dziecka najlepiej zaspokaja naturalna, bezsmakowa woda, która nie dostarcza cukru i zbędnych kcal. Bardzo ważne jest, aby wcześnie (już w okresie niemowlęcym) przyzwyczajać malca do smaku czystej wody. Wyrabia to dobre nawyki na późniejsze, zdrowsze życie.

Zapewnijmy dostęp do rozmaitych pokarmów o dużej wartości odżywczej, takich jak owoce czy warzywa, aby zastąpić nimi bogate w kalorie i małoodżywcze przekąski, słodycze, potrawy smażone i słodzone napoje. Najlepiej jest wprowadzić zasadę tzw. „sobotniego cukierka”. Postarajmy się podawać dziecku ulubione łakocie w jeden wybrany przez nie dzień tygodnia i zawsze do głównego posiłku lub jako podwieczorek. Niech to będą produkty dostarczające oprócz cukru innych składników odżywczych np.: ciasto drożdżowe, biszkopty, herbatniki, koktajle mleczno – owocowe, kisiele czy budynie zamiast czekoladowych batonów i cukierków oraz gazowanych napojów. Nie dawajmy dziecku do szkoły pieniędzy zamiast zdrowego śniadania. W automatach i sklepikach szkolnych raczej trudno znaleźć coś zdrowego. Każde dziecko przebywające w szkole ok. 6 godz. powinno zjeść w domu śniadanie i mieć zapewniony w szkole jeden posiłek (2 śniadanie lub obiad). Jeśli czas ten jest dłuższy poza pełnowartościowym pierwszym posiłkiem dla zapewnienia odpowiedniej pracy i wydolności umysłowej oraz fizycznej niezbędne są dwa posiłki – 2 śniadanie i obiad.
 
Kontrolujmy skład posiłków, wielkość porcji w zależnie od wieku i fizycznego rozwoju dziecka, przestrzegajmy regularnego ich spożywania, eliminujmy podjadanie i picie słodkich napojów w tzw. „międzyczasie”. Pozwólmy dziecku samodzielnie decydować o ilości spożywanego pokarmu, jeżeli stosunek jego masy ciała do wysokości jest prawidłowy (jest on oceniany np. na bilansach zdrowia). Starajmy się, trzymać urozmaiconej diety. Wybierajmy produkty z pełnego ziarna zbóż, niskotłuszczowe mleko i jego bezcukrowe przetwory, chude mięso, wędliny, ryby oraz owoce i warzywa. Nie dosalajmy i nie dosładzajmy nadmiernie potraw. Aby uatrakcyjnić posiłek, wystarczy zachęcić malca do jego przygotowywania. Zdarza się też, że dziecko upiera się przy jedzeniu tylko jednego składnika, bądź nie chce jeść produktów odżywczych. Wówczas nie zmuszajmy go do jedzenia, lecz przeczekajmy. Zwykle taki okres mija po około tygodniu. Zadbajmy wówczas, aby dziecko jadło inne produkty będące źródłem cennych składników odżywczych. Wyjściowo podawajmy mniejsze porcje jedzenia, a jeśli nasza pociecha będzie głodna z pewnością poprosi o dokładkę.

Miejmy pod ręką zdrowe produkty i nie zapominajmy ich często proponować. Zazwyczaj, jeśli w domu są świeże owoce i warzywa umyte, obrane i pokrojone, czyli gotowe do bezpośredniego spożycia, to cała rodzina z chęcią je zjada. Zapas zdrowych przekąsek jest szczególnie ważny, ponieważ dzieci proszą o nie bardzo często. Brak w domu niezdrowych produktów spowoduje, że dziecko nie będzie ich konsumowało. To, co znajduje się w szafkach i lodówce zależy tylko do rodziców. Starajmy się nie wpływać negatywnie na kształtujące się upodobania dzieci przez pryzmat własnych przyzwyczajeń, przygotowujmy i zjadajmy z uśmiechem, nawet te potrawy, których sami w dzieciństwie nie lubiliśmy :). Świećmy przykładem. To najprostsza i najważniejsza zasada. Jeśli chcemy, aby dzieci jadły zdrowe posiłki i przekąski – my również powinniśmy takie spożywać. Stosujmy złotą zasadę: „postępuj tak, jak ja postępuję” zamiast „postępuj tak, jak ja mówię”. Promujmy właściwe wzorce zachowania w czasie posiłków, zapewniając miłą i pogodna atmosferę.

Przekazujmy wiedzę dotyczącą zdrowego pożywienia i zdrowego stylu życia się podczas robienia zakupów spożywczych i w czasie wspólnego przygotowywania posiłków – doskonałej okazji do zacieśniania więzi. Wykorzystajmy ten czas na naukę i zwrócenie uwagi na zdrowe i niezdrowe artykuły. Ponadto, jeśli dzieci same decydują o tym, co należałoby zakupić dla całej rodziny, zazwyczaj chętniej później  zjadają wybrane przez siebie produkty.

Zapewnijmy dziecku odpowiednią dawkę ruchu, zezwalając na nie więcej niż 1-2 godziny spędzane przed monitorem komputera, i/lub telewizorem. Nie wstawiajmy tych urządzeń do pokoju dziecka. Propagujmy codzienną, wspólną i regularną aktywność fizyczną. Korygujmy nieprawidłowe informacje na temat żywienia z mediów i innych źródeł. Ograniczajmy podjadanie między posiłkami, postawmy na zdrowe przekąski i szczególnie podczas zajęć niewymagających ruchu lub gdy dziecko się nudzi

Pamiętajmy, że jeżeli od pierwszych lat dziecka zadbamy, by jego dieta była zróżnicowana, pełna warzyw i owoców, bogata w składniki odżywcze, zawierająca ograniczone ilości cukru i soli oraz odpowiednią dawkę ruchu, to możemy zminimalizować ryzyko pojawienia się w jego dorosłym życiu chorób wynikających z nieprawidłowego żywienia czyli otyłości, cukrzycy czy chorób układu krążenia, w myśl starego przysłowia: „Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”.

Autor:
dr n med. Aneta Czerwonogrodzka-Senczyna
Specjalista w zakresie żywienia człowieka i dietetyki.

 

Ćwiczenia słuchu fonematycznego

 

Słuch dziecka kształtujemy już od pierwszych chwil jego życia. Mówimy do niego, powtarzamy, akcentujemy to co jest ważne. Dziecko słucha i reaguje na dźwięki, które do niego docierają. Słysząc wokół siebie mowę, uczy się najpierw rozumieć, potem używać dźwięków języka, którym mówi jego otoczenie. Starsze dziecko uczymy rozróżniać dźwięki wydawane przez zwierzęta (kot – miau, krowa – muu, owca – mee), pojazdy (samochód, tramwaj, traktor), sprzęty domowe (czajnik, odkurzacz, mikser), instrumenty (bęben, trąbka). Dziecko próbuje naśladować słyszane głosy, wskazać ich źródło. Z dzieckiem w wieku przedszkolnym oprócz zabaw kształcących wrażliwość słuchową, ćwiczeń rytmicznych oraz prostych ćwiczeń w różnicowaniu dźwięków mowy, zalecane są ćwiczenia słuchu fonematycznego (umiejętności różnicowania głosek), analizy i syntezy sylabowej i głoskowej, które przygotują je do nauki czytania i pisania. Podczas zabaw/ćwiczeń należy pamiętać o zasadzie stopniowania trudności, zaczynać od ćwiczeń najprostszych i gdy dziecko będzie opanowywało kolejne umiejętności przechodzić do ćwiczeń trudniejszych. W zakresie ćwiczeń słuchu fonematycznego będą to kolejno ćwiczenia polegające  na:

  • kształtowaniu świadomości zdania;
  • kształtowanie świadomości wyrazu;
  • wyróżnianiu sylab w wyrazie (najlepiej za pomocą klaskania, jedna sylaba – jedno klaśnięcie);
  • wyróżnianiu głosek w wyrazach (najpierw na początku wyrazu, potem na końcu i w środku. 

 W początkowym okresie warto prowadzić ćwiczenia z wykorzystaniem obrazków lub przedmiotów. 

 Przykłady zabaw/ćwiczeń:

Pokazujemy dziecku obrazki i do każdego wypowiadamy zdania np:

Obrazek 1 – Ola je zupę.

Obrazek 2 – Kot pije mleko.

Obrazek 3 – Adam lubi rysować.

Za każdym razem mówimy dziecku: to co powiedziałam/łem, to jest zdanie.

  1. Pokazujemy dziecku obrazki, nazywamy przedmioty i zaznaczamy, że to co mówimy to jest słowo,  np.:   

Obrazek 1 – kot

Obrazek 2 – dom

Obrazek 3 – lalka

 3. Powiedz, ile jest wyrazów w zdaniu np.:

Kot pije mleko.

Adam rysuje dom.

Ola ma lalkę.

 Dziecko licząc wyrazy może wysuwać palce (jeden wyraz-jeden palec), rysować kreski (jeden wyraz-jedna kreska), uderzać pałeczką w bębenek (jeden wyraz-jedno uderzenie).

 4. Jakie to słowo? – podajemy wyrazy sylabami, a dziecko wskazuje odpowiedni obrazek i mówi całe słowo. Zaczynamy od krótkich wyrazów i przechodzimy do coraz dłuższych.

 a) wyrazy 2-sylabowe: so-wa, ku-ra, bu-rak, mu-cha,

b) wyrazy 3-sylabowe sa-mo-lot, to-reb-ka, su-kien-ka,

c) wyrazy 4-sylabowe ka-mie-ni-ca, kra-sno-lu-dek, te-le-wi-zor

 5.  Powiedz, ile sylab jest w moim słowie? Wyklaszcz je (mówimy całe słowo, dziecko dzieli je na sylaby i klaszcze).

a) wyrazy 1-sylabowe: nos, kot, lis, dom, syn, rak, ser,

b) wyrazy 2-sylabowe: domek: do-mek, siano: sia-no, woda, kawa,

c) wyrazy 3-sylabowe: buraki, lizaki, kopyta

d) wyrazy 4-sylabowe: telewizor, rękawiczka, magnetofon, kombinezon,

           6. Zabawa w kończenie wyrazów. Dodaj do mojej sylaby swoją, taką, żeby powstał wyraz (dziecko może wybierać z kilku obrazków ten, który rozpoczyna się podaną sylabą) np.:

            ku-ra, ró-ża, bu-ty, wo-rek, ro-gi, ko-sa, la-lka, sza-fa, mo-rze

.

  1. Powiedz, co słyszysz na początku? – mówimy różne słowa, a dziecko rozpoznaje słuchowo, jaka głoska jest na początku wyrazu. Zaczynamy od wyrazów rozpoczynających się samogłoską.

Np.: osa – o, ucho – u, Ala – a, Ewa-e

             Jak dziecko usłyszy samogłoski na początku wyrazu, próbujemy wyrazami rozpoczynającymi się spółgłoską

Np.: sowa – s, farby- f, mama – m, lato – l, rower – r, buty- b,

 8. Podaj wyraz (lub kilka), które zaczynają się głoską np. a, m, k, l,

a – aparat, album, ananas, auto, antena, atlas, Ala

m – most, mama, masło, mina, motyl, mewa

k – koń, kartka, krowa, kamień, kosa ,kulig

l – lizak, lalka, lustro, lina, lody 

  1. Co słyszysz na końcu wyrazu? (najpierw wybieramy wyrazy kończące się samogłoską i nieznacznie ją wydłużamy).

Np.:Osa, noga, pole, krowa, lato, mydło, itp. 

  1. Podaj wyraz (lub kilka) które mają na końcu głoskę np. k, a, s o,

k- rok, czubek, kubek, skok, ssak, mak, rak

a- mama, tata, rura, sowa, głowa, lampa,

s- pas, las, lis, nos, głos, pies, kaktus,

o- okno, lato, ciasto, pudło, masło, oko, ucho, 

  1. Podaj mi słowo, które ma w środku wyrazu głoskę np. k, a, s, o,

k – pokój, mąka, maki, raki, suknia,

a – palec, wałek, wazon, mak, rak,

s -  osa, miska, kreska, pisak, pasek

o – rok, bok, skok, woda, pole 

  1. Jakie słowo powiedziałam? – mówimy każdą głoskę osobno, zaczynamy od wyrazów prostych, krótkich, jeśli nie sprawiają one dziecku kłopotów, przechodzimy do coraz dłuższych. Np.:

u-l,

o-k-o, k-o-t, A-l-a,

s-o-w-a, k-u-r-a, k-o-z-a,

b-u-r-a-k, l-a-m-p-a,

m-a-z-a-k-i, k-o-r-a-l-e 

  1. Powiedz, jakie słyszysz głoski w tym wyrazie (odwrotnie niż w ćw.12) – mówimy całe słowo, a dziecko rozkłada je na głoski, przy każdej głosce układa na dywanie kartonik (kasztan, patyczek), potem je liczy.

osa – o-s-a – 3 głoski,

dom – d-o-m- 3głoski,

woda – w-o-d-a – 4 głoski,

mama – m-a-m-a – 4głoski, 

  1. Zabawa „łańcuch wyrazowy”. Podaj mi słowo, które zaczyna się na ostatnią głoską mojego słowa.

 np.: mleko – osa – album – most – tata – akwarium – model – lizak

Stały kontakt słuchowy z dźwiękami danego języka powoduje wykształcenie umiejętności wyodrębniania poszczególnych głosek, identyfikowania ich i odróżniania od innych, Słuch fonematyczny wykształca się u dzieci w różnym tempie pod wpływem postępów w rozwoju mowy. Zaproponowane ćwiczenia analizy i syntezy słuchowej uczą umiejętności różnicowania głosek naszego języka. Często się zdarza, że dziecko na początku edukacji szkolnej  ma trudności z wyodrębnianiem głosek, dokonywaniem analizy i syntezy słuchowej dlatego zachęcam do wspólnej zabawy z dzieckiem, aby umożliwić mu jak najlepszy start w edukację szkolną.